Ads 468x60px

czwartek, 19 lutego 2015

Coś o mnie - jak wygląda dzień meczowy piłkarskiego juniora!

Chciałbym przedstawić wam po części dzień meczowy juniora piłkarskiego, w tym wypadku mnie. Od pięciu lat gram w lokalnym klubie - LKS Szubinianka Szubin. Przez pół dekady było różnie, raz zwycięstwa, raz porażki, ale taki już los piłkarza - nie wszystko idzie po naszej myśli.

Przejdźmy do dnia meczowego. Najczęściej gramy w soboty lub w niedziele, zdarzają się wyjątki, ale bardzo rzadko, są one spowodowane przełożeniem jakiegoś spotkania, co na prawdę nie jest codziennością. Na godzinę przed meczem odbywa się zbiórka, my  (zawodnicy) oraz trener musimy zjawić się na stadionie i zając miejsce w szatni (oczywiście opisuję tutaj mecz grany w Szubinie, spotkania wyjazdowe mają inną specyfikę, zależną od odległości, którą musimy przebyć na mecz z różnymi rywalami, z różnych miast). Wracając do naszej szatni, mam chwilę rozluźnienia, można się pośmiać, pożartować i porozmawiać o meczu, ale także wejść na tematy bardziej prywatne. Wszystko to zajmuje jakieś 15-20 minut. Po tym czasie trener wraca do nas i zaczyna omawiać taktykę, ustawienie, wyjściową jedenastkę, stałe fragmenty, zachowania każdego z osobna i inne elementy gry. To natomiast zajmuje około 10 minut. Szybko licząc minęło już około 30 minut, a więc kolejne 30 pozostało do samego meczu. Po odprawie poprowadzonej przez trenera Marcina Wiśniewskiego, dostajemy stroje meczowe, w które przebieramy się i wychodzimy na rozgrzewkę. Przygotowanie motoryczne i rozgrzanie mięśni przed wysiłkiem fizycznym to coś na prawdę ważnego, kontuzje zdarzają się na prawdę ciężko, a przy nie dość licznej kadrze może jedynie zaszkodzić. Zaczynamy od wymiany podań w parach (oczywiście w biegu), rezerwowi rozgrzewają bramkarza, a reszta zawodników z podstawowego składu wykonuje wyżej wymienione zadanie. Pod kilku minutach przechodzimy do ćwiczeń ogólnorozwojowych, czyli m. in. krążenie ramion, przekładanka, wyskoki z wyciągniętymi rękami. Pod tym ponownie wracamy po piłek i wymieniamy jeszcze kilkanaście podań, po czym ustawiamy się na środku boiska. Gdy jesteśmy już w rzędzie, a trener stanie na 16-stym metrze od bramki, podajemy do niego piłkę ten odgrywa nam w okolice końca pola karnego, a my musimy strzelić na bramkę, każdy wykonuje okoły 3 uderzenia. Gdy sędzia zjawia się na murawie i prosi o ustawienie się, aby dopełnić formalności z ważnością badań lekarskich, my przechodzimy na "czapeczki". Te ustawione są na ziemi, a my musimy wykonać kilka startów (sprintów), aby być w stu procentach rozgrzanym. Następnie przechodzimy do meczu. Kiedy spotkanie dobiegnie końca schodzimy do szatni, gdzie słyszymy pochwały od trenera, ale także kilka gorzkich słów, kiedy przegramy. Jedno występuje zawsze, pan Marcin Wiśniewski zawsze powtarza "możecie przegrać, powiedzieć, że byli lepsi, zrozumiem, ale wszyscy macie zostawić serducho na boisku". Te słowa niesamowicie motywują do dalszej pracy.
Tak wygląda każdy dzień meczowy, w tym sezonie czeka nas jeszcze 9 meczy, myślę, że z takim przygotowaniem możemy zdziałać cuda!

0 komentarze:

Prześlij komentarz

 
Blogger Templates